na dół

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  {LPG} Zafira B Z18XER - czy warto zakładać instalację LPG? uyssy 64 26 603 2015-Lip-17, 21:58
Ostatni post: jabol
Ocena wątku:
  • 18 głosów - średnia: 2.78
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Z lubryfikatorem czy bez
#11
(2016-Wrz-07, 21:38)firek napisał(a): Witam. Jeśli chodzi o to czy zakładać lubryfikację czy nie.... to lepiej w autkach w ktĂłrych głowice są nie najmocniejsze zakładać instalacje dające moĹźliwość załączenia tzw. dotrysku benzyny (nie musimy wtedy pilnować czy płyn w lubryfikacji jeszcze mamy czy nie...-benzynę i tak tankujemy). pozdro

Masz chyba na myśli LPG typu LDI jeśli chodzi o dotrysk benzyny. Stosuje się je do silników z bezpośrednim wtryskiem, są dość drogie i głównie chodzi o chłodzenie wtryskiwaczy. W Zafirze nie ma konieczności takiej instalacji i nie znam nikogo kto by takową założył.
Odpowiedz
#12
O tym nie słyszałem. Będę musiał poczytać. Dzięki  smile
Odpowiedz
#13
Polecam lpg.forum, tam wszystko Ci powiedzą, doradzą i znajdziesz polecane zakłady w Polsce gdzie na pewno nie zrobią Ci typowego druta u Janusza.
Co do lubryfikacji zdania są podzielone, na lpg.forum powiedzą Ci ze to naciąganie klienta na koszty, bo prawidłowo ustawiona instalacja lpg nie wymaga dodatkowych ulepszaczy. Lepiej wymieniać olej i filry co 10-15 tys a filtry gazu 2 razy w roku bo koszt (30 zl) jest śmiesznie mały za filtry lpg a na stacjach gaz gazowi nie jest równy.
Odpowiedz
#14
Dzięki. Wejdę na to forum i pewnie będę miał mętlik w głowie  smile  Dalej zdania są podzielone czy z lubryfikatorem czy bez choć wydaje mi się że skoro mam ręczne ustawianie zaworów to bezpieczniej będzie z lubryfikacją
Odpowiedz
#15
Trochę teorii i praktyki:

Lubryfikatory, czyli płyny o specjalnie dobranym składzie, które mają za zadanie chronić zawory i ich gniazda przed wypalaniem i przedwczesnym zużyciem, są dostępne na naszym rynku już od jakiegoś czasu. Zdania na ich temat bywają różne – jedne warsztaty oferują je jako niezbędne wyposażenie instalacji gazowych w wybranych silnikach, inne negują ich działanie i traktują jedynie jako kosztowny, zbyteczny gadżet. O co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi i czy warto w ogóle się tym interesować? Mamy nadzieję, że nasz artykuł dostarczy kilku odpowiedzi.
Łyk historii na początek
Aby należycie podjąć temat, należy cofnąć się w czasie do momentu, gdy odkryto, że dodawanie do benzyny czteroetylku ołowiu wpływa pozytywnie na działanie silnika – podnosi liczbę oktanową, niwelując w ten sposób tzw. spalanie stukowe (niekontrolowany, przedwczesny zapłon). Po wprowadzeniu benzyny bezołowiowej, co nastąpiło pod wpływem rosnącej świadomości ekologicznej i presji w kierunku zmniejszania wpływu motoryzacji na stan środowiska i jakość powietrza, zaobserwowano przedwczesne zużycie gniazd zaworowych. Okazało się, że to właśnie czteroetylek ołowiu wpływał na ich trwałość, tworząc film ochronny na zaworach i gniazdach, który spowalniał proces zużycia gniazd. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie konieczność niemal całkowitego wyeliminowania związków ołowiu z benzyn (w związku ze wspomnianymi wymogami ekologicznymi). Niemal, ponieważ we współczesnej Pb95 jest go nadal pewna minimalna ilość (do 0,1%), podobnie zresztą jak w droższej Pb98 (ilości śladowe). Nie jest to jednak wystarczająco dużo, by zapewnić dostateczną ochronę silnikom starszego typu. Podobnie w gazie nie ma związków Pb, co w połączeniu z wyższą
Flashlube/lubryfikator prosto z butelki można dodawać także do zbiornika z benzyną
temperaturą spalania może z czasem prowadzić do przyspieszonego
Flashlube/lubryfikator prosto z butelki można dodawać także do zbiornika z benzyną zużycia zaworów i gniazd.
Choć to nie znaczy, że musi – poprawnie wyregulowane instalacje pracują latami bez dodatkowej lubryfikacji i nic poważnego się nie dzieje.

Tak to się zaczęło

Substancje zwane dziś lubryfikatorami rozpoczęły swój rynkowy żywot jako zamienniki związków ołowiu, wprowadzone po wycofaniu z rynku benzyny ołowiowej. Kupowało się je (i nadal kupuje) w niewielkich buteleczkach, których zawartość wlewa się przy okazji tankowania do baku samochodu z silnikiem gaźnikowym. Stopień rozcieńczenia wynosi ok. 50 ml substytutu ołowiu na 50 l paliwa. Po użyciu dodatku, na zaworze i gnieździe powstaje „poduszka” ochronna (np. z osadzających się na powierzchni związków potasu, sodu, fosforu lub magnezu), dzięki której nie dochodzi do przyspieszonego zużycia gniazda zaworowego poprzez wybicie i w konsekwencji nie następuje przedwczesne kasowanie luzu w układzie rozrządu. Zawór może nadal efektywnie oddawać ciepło (ponieważ nie traci kontaktu z gniazdem), bez ryzyka wypalenia. W miarę zużywania się gniazd następuje natomiast stopniowe zmniejszenie lub skasowanie luzu
Lubryfikatory przeznaczone były pierwotnie do samochodów gaźnikowych bez katalizatora, mając za zadanie chronić elementy, za których sprawność dotąd odpowiadał czteroetylek ołowiu. Z czasem zaczęto ich używać bardziej ogólnie, jako środka wydłużającego żywotność części pracujących w wysokich temperaturach, zwłaszcza w silnikach zasilanych LPG i CNG, pozbawionych dodatków ochronnych osadzających się w komorach spalania. Dziś polecane są przede wszystkim właśnie do aut konwertowanych na napęd gazowy.
W miarę upowszechniania się benzyny bezołowiowej i silników z wtryskiem, zawory i gniazda zaczęto wykonywać z innych materiałów niż wcześniej. Zawory są dziś robione najczęściej ze stali niklowej, a gniazda z surowców spiekanych. Poza tym, do benzyn zaczęto już na etapie produkcji
ochronne (np. na bazie potasu) oraz eter lub alkohol (dostarczający w prosty sposób tlen do mieszanki) i zewnętrzne dodatki do paliwa przestały być potrzebne. Aż do momentu, gdy na popularności zyskały paliwa gazowe – LPG i CNG – i okazało się, że niektóre nowoczesne samochody, a raczej ich silniki (mówiąc jeszcze konkretniej – zawory i gniazda zaworowe w tychże silnikach) nie zawsze wytrzymują w starciu z wyższymi temperaturami spalania i brakiem ochrony. Potrzebne stały się związki, których dopływ do cylindra zostaje odcięty w momencie przełączenia zasilania z benzyny na gaz. Wraz z nimi musiały pojawić się także odpowiednie metody dozowania.

„Jakiś olej”

Mało kto wie, co tak naprawdę znajduje się w montowanej pod maską tajemniczej butelce z oleistym płynem, ale my wiemy i chętnie podzielimy się tą wiedzą. Lubryfikatory zawierają to, czego nie ma w sobie gaz, a co może, z punktu widzenia żywotności wrażliwych elementów silnika, okazać się przydatne po zmianie rodzaju zasilania.

Z czym to się je?

Jak już napisaliśmy wcześniej, pierwsze zamienniki związków ołowiu dolewało się bezpośrednio do baku z benzyną. W przypadku gazu jest to rozwiązanie niewygodne w użyciu (aplikator trzeba wkręcać w zawór tankujący) i nie tak efektywne jak systemy dozujące bezpośrednio do układu dolotowego (trudno zapewnić odpowiednie wymieszanie środka z LPG). Ewentualnie można dostarczać silnikowi substytut ołowiu podczas pracy na benzynie (tak byłoby najprościej), lecz, ze względu na pokonywanie na bazowym paliwie jedynie krótkich dystansów, może to nie przynieść większych rezultatów. Trzeba było wymyślić specjalny układ podający do komór spalania odpowiednie ilości lubryfikatora. I wymyślono kilka różnych systemów, których rozwój przypomina ewolucję instalacji gazowych.
Pierwsze były systemy podciśnieniowe, w których wężyk doprowadzający lubryfikator był podłączony do kolektora dolotowego (centralnie, za przepustnicą), a sam płyn dozowany podobnie jak w szpitalnych kroplówkach. Rozwiązanie tyleż proste, co niedokładne (niezależnie od obciążenia silnika układ podawał tyle samo środka), dlatego zaczęło je wypierać inne, precyzyjniejsze – elektronicznie sterowana pompa podająca. Układy elektroniczne nie są jednak identyczne i różnią się w zależności od producenta. Jedne nadal wtryskują płyn do układu dolotowego pomiędzy przepustnicą a kolektorem, jednak nie przy użyciu mechanicznego „kroplomierza”, a kontrolowanej przez sterownik elektroniczny pompy, podającej płyn w ilościach zaprogramowanych podczas montażu, adekwatnie do mocy silnika i chwilowego zapotrzebowania. Precyzja tego „jednopunktowego wtrysku” jest większa niż we wcześniejszych układach, ale trudno zapewnić równomierną dystrybucję płynu na wszystkie cylindry, przez co i ochrona nie jest jednakowa. Najnowocześniejsze urządzenia wykorzystują bardziej zaawansowane podajniki z sekwencyjnymi pompami i indywidualnymi dozownikami, dostarczającymi lubryfikator do każdego cylindra osobno, a więc „sprawiedliwie”. Bardziej szczegółowe opisy poszczególnych produktów można znaleźć w naszym dziale Nowości.

Działa to czy nie działa?

Zupełnie teoretycznie rzecz ujmując, lubryfikatory (czyli, z etymologicznego punktu widzenia, środki smarne, których zadaniem nie jest jednak tak do końca smarowanie w tradycyjnym znaczeniu tego słowa) nie powinny być potrzebne, ponieważ współczesne samochody mają układy zaworowe wykonane w taki sposób, że bez problemu jeżdżą na benzynie w dużej mierze pozbawionej ochronnych domieszek. Skoro tak, zasilanie LPG lub CNG również powinno być im niestraszne. W praktyce okazuje się jednak, że niektóre silniki (głównie w Fordach wyprodukowanych po 2000 r. oraz autach japońskich – np. Hondach) są podatne na przyspieszone zużycie zaworów i gniazd, jeśli nie zapewni się im dodatkowego zabezpieczenia. Wynika to z warunków, w jakich spala się gaz – średnia temperatura, za sprawą wolniejszego, wydłużonego przebiegu procesu spalania, jest wyższa niż w przypadku benzyny. W dawnych, dobrych czasach, kiedy samochody były robione naprawdę solidnie, silniki bez trudu wytrzymywały zmianę warunków pracy, jednak teraz bywają przygotowane „na styk” – radzą sobie z zasilaniem benzynowym, a z gazowym już nie zawsze. Dlatego właśnie w pewnych modelach jednostek napędowych zewnętrzna lubryfikacja jest wskazana i zapewnia dodatkową ochronę przed poważniejszymi kłopotami. Pamiętajmy jednak, że od czasu pojawienia się systemów IV generacji, w których skład mieszanki jest znacznie stabilniejszy niż w starszych układach mieszalnikowych (podciśnieniowych), kalibracja prostsza, a ryzyko pomyłki podczas jej prowadzenia spadło, problemy takie w ogóle stały się mniej dokuczliwe. W każdym razie lubryfikator na pewno nie zaszkodzi.

Źródło: ValveCare, Flashlube, ERC, dr inż. Jacek Leyko (Politechnika Łódzka)

A tu gorąca dyskusja z lpg.forum na temat lubryfikacji.

http://lpg-forum.pl/brc-lubryfikacja-i-i...25681.html
Odpowiedz
#16
firek napisał(a):
Witam. Jeśli chodzi o to czy zakładać lubryfikację czy nie.... to lepiej w autkach w których głowice są nie najmocniejsze zakładać instalacje dające możliwość załączenia tzw. dotrysku benzyny (nie musimy wtedy pilnować czy płyn w lubryfikacji jeszcze mamy czy nie...-benzynę i tak tankujemy). pozdro

Masz chyba na myśli LPG typu LDI jeśli chodzi o dotrysk benzyny. Stosuje się je do silników z bezpośrednim wtryskiem, są dość drogie i głównie chodzi o chłodzenie wtryskiwaczy. W Zafirze nie ma konieczności takiej instalacji i nie znam nikogo kto by takową założył.


Witam ponownie.
Nie chodziło mi o instalacje ciekłego wtrysku gazu ani o instalacje do silników z wtryskiem bezpośrednim, tylko o zwykłe a jednak nie zwykłe możliwości niektórych instalacji IV generacji, które umożliwiają dotryskiwanie niewielkiej ilości benzyny w całym bądź wybranym zakresie obrotów i obciążeń silnika, co ma na celu schładzanie gniazd zaworowych
Piszę niewielkiej ilość bo wtryskiwacz benzynowy otwiera się na np: 0,2 ms zamiast 3,5 ms w trakcie normalnej pracy.
Takie rozwiązania umożliwiają takie firmy jak : BRC, Landi Renzo, Lovato.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#17
@tomek909
dziękuję za artykuł  smile
Odpowiedz
#18
(2016-Sie-21, 20:58)Chlipo napisał(a): W Krk jest jeszcze taki dobry gazownik http://autonagaz.net

@Chlipo 
Witaj. Czy ty montowałeś gaz u tego mechanika którego namiary mi podałeś?
Pozdr.
Odpowiedz
#19
Nie. Już miałem założony. Ale u niego robię wszelkie regulacje i serwisy. Koleś naprawdę zna się na robocie. Także polecam

Wysłane z mojego Mi-4c przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#20
Super :-) Dziękuję. Mam dwa namiary w Krakowie i jeden w Busku tylko zniechęca mnie bo to ok. 100km no i potem na przeglądy trzeba tam jeździć.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości